Czy drobnica jest gorsza?
Nie raz udając się na rynek czy targowisko miejskie wybieramy warzywa pierwszego gatunku te, które są duże, dorodne, takie, które od razu rzucają się w oczy i przyciągają uwagę.
Zazwyczaj to właśnie takie wybieramy, bo przecież tak ładnie wyglądają w koszu na straganie, nie zwracamy uwagi na leżącą obok nich drobnicę, bo to takie małe, nieciekawe. A może właśnie ta drobnica jest uprawiana naturalnie bez żadnych wspomagaczy oraz różnych pestycydów, nie są to warzywa spryskiwane?
Mniejsze są, bo rosną naturalnie, nie są przesiąknięte całą tą chemią. Za to, jeśli chodzi o te duże i piękne warzywa zazwyczaj kryje się w nich dość spora dawka chemii. Przecież większość upraw jest pryskana w obawie przed szkodnikami i stratą części upraw, a w konsekwencji przed stratą pieniędzy. Nie ma się co dziwić, że plantatorzy chcą uchronić swoje uprawy. Jednak podchodzimy do tego w ten sposób, że jak coś jest mniejsze to automatycznie musi być gorsze.
Przecież tak jest z węglem, drobnica to węgiel tańszy, bo drugiego gatunku. W tym przypadku tak rzeczywiście jest mniejszy jest gorszy, przez co tańszy. Ale ta sama zasada nie musi wcale dotyczyć warzyw. Drobnica spotykana na targowisku nie musi oznaczać gorszej jakości sprzedawanych warzyw. Może właśnie nie posiadają w sobie całej tej chemii, która zazwyczaj znajduje się w tych wszystkich dorodnych pomidorach, czy też innych warzywach jak i owocach. Chociaż drobnica spotykana na targu jest również często traktowana jako warzywa drugiego gatunku i jest w tym też sporo prawdy, ponieważ są to np. takie malutkie ziemniaczki i nie jest to wcale kwestia odmiany a tego, że zwyczajnie nie wyrosły, a że rolnikom zależy na tym, by się ich pozbyć, gdyż nie wyglądają one tak dobrze, jak inne ziemniaki dlatego ich cena jest zawsze tańsza od tych ziemniaków pierwszego gatunku.