Seriale lepsze niż film
Obecnie w modzie jest oglądanie seriali. W sumie nie ma się co dziwić że seriale zaczęły odnosić taką popularność. Od jakiegoś czasu można zaobserwować ewolucję serialu. Serial to nie jest już pojedynczy odcinek. Teraz odcinki w serialu tworzą nierozerwalną całość w którą trudno się wbić jeśli nie oglądało się serialu od początku. Zresztą formuła serialu, najczęściej zaplanowanego na około 12-16 odcinków pozwala zbudować napięcie, dokładnie zarysować charakter bohaterów. Serial ma na to 12 godzin a przeciętny film zaledwie półtora godziny. Jednak naprawdę dobre seriale powstają na zachodzie. W Polsce niestety mamy takie gnioty jak serial Kryminalni. który do pięt nie dorasta takim produkcją jak na przykład „The Shield”, czy też obyczajowe niewiadomo co w postaci serialu Na wspólnej. Oczywiście można podnieść argument, że w Stanach mają większy budżet na serial. Fakt, ale w Polsce też można zrobić dobry serial. Żeby daleko nie szukać, pierwszy sezon „39 i pół” był naprawdę dobry. Jak ktoś chce to potrafi. I dodatkowo nie potrzebne wówczas są bo w polskiej produkcji zazwyczaj mówią po polsku. Ten przykład pokazuje, że nie trzeba sięgać po jakieś dziwne kalki z zachodu, lecz wystarczy trochę pomyśleć aby mieć ciekawy serial. Potrzeba jeszcze tylko trochę odwagi na to aby zrealizować pomysł. No bo nie oszukujmy się, takie „Sześć stóp pod ziemia”, gdzie jeden z głównych bohaterów jest gejem raczej nie miało by szans zostać puszczone w polskiej telewizji. A o takim polskim Dexterze to nawet nie ma co marzyć. Niestety to jest właśnie problem ze stworzeniem dobrego serialu. Trzeba mieć dobrych scenarzystów i wybitnych aktorów. A w Polsce niestety większość aktorów serialowych obskoczyła już większość, jeśli nie wszystkie polskie seriale grając a to ciocie Bożenę, a to Krysię z naprzeciwka, a to w ostateczności wujka Gienka. Cóż zrobić, raczej nie liczę na to że w najbliższym czasie doczekamy się porządnego polskiego serialu.